piątek, 28 grudnia 2012

Zawieszam bloga na czas nieokreślony...

Jak już niektórzy wiedzą, nie będę miała internetu - na czas nieokreślony. Mama nie przedłuża na razie umowy i tak dalej... Ostatnio starałam się (Na ten czas pożegnania) napisać dużo rozdziałów. Teraz wena odeszła i nic nie wymyślę. Może czasami wpadnę do mojej przyjaciółki i coś napiszę...
Dziękuję za miłe komentarze, ponad 580 wejść i to że przede wszystkim, chce wam się czytać moje wypociny. Jesteście cudowni i myślę, że jak ponownie tu przyjdę, to nie zapomnicie o mnie:) 

Jeśli macie jakieś pytania to piszcie do 29.12.12 na mojego tt: @Kiciaaa1D

Mam też prośbę:) 
Jeśli macie jakieś oryginalne pomysły na następny rozdział ( Honorowy bo 10:) ), to przesyłajcie pocztą; moja_fantazja25@interia.pl lub na tt, podanym powyżej.
Nie wiem co wymyślić dalej, więc pomóżcie. Pod tamtym rozdziałem napiszę, że jest on waszym pomysłem i jakoś się odwdzięczę:) 

Jeśli chcecie, to piszcie swoje linki do blogów. Jak będę miała internet, to zajrzę:D 

SZUKAM TEŻ NOWEJ REDAKTORKI, DO PISANIA IMAGINÓW! ZGŁOSZENIA WYSYŁAJCIE TU: moja_fantazja25@interia.pl   JAK SIĘ NIKT NIE ZGŁOSI, TO ICH PO PROSTU NIE BĘDZIE:)

Wesołych Świąt i do zobaczenia! - ;)




środa, 26 grudnia 2012

Rozdział dziewiąty -,,- Jestem w ciąży?''

Poprosiłam Nialla, aby pomógł mi zanieść szklanki do pokoju, bo sama nie dawałam sobie rady. Nagle zasłabłam.

Nie pozwoliłam im zadzwonić po karetkę, bo moim zdaniem było to nie potrzebne. Położyłam się w sypialni, na łóżku. Zayn przyniósł mi zimny okład i usiadł obok mnie. 
- Już mi lepiej... Chłopaki czekają...
- Poszli. 
- Zayn... - Wykrztusiłam z siebie.
- Oni wiedzą, że nie jesteś w formie. No, kładź się. Dobry sen ci się przyda... Zostanę przy tobie. - Powiedział, pocałował  mnie w czoło i ułożył się obok mnie. Zakryłam się kołdrą po nos i zasnęłam.

Tydzień później...

Dzisiaj ( Z powodu ich kariery ) musieliśmy wrócić do Londynu. Dzień wcześniej spakowałam swoje rzeczy i ubrania. Ubrałam się w to i poszłam do salonu z walizkami. Czasami mam jeszcze bóle głowy i mdłości, ale staram się o tym nie myśleć. W salonie zastałam chłopaków, z Melanie. Postanowiłam porozmawiać z nią w cztery oczy.
- Melanie, możemy porozmawiać? 
- O czym? - Spytała, spoglądając na mnie.
- O tobie i...Harry'm. 
- Nie chce o tym...
- Proszę. - Powiedziałam.
- Dobrze, ale tylko pięć minut... - Rzekła, ściszając głos.
- Mhm... 
- Co chcesz wiedzieć? - Oparła się rękami o pobliską szafkę.
- Dlaczego? Dlaczego okłamujecie wszystkich? Nie wydam was, ale powiedz... O co wam chodziło?
- Nie wiem czy powinnam, ale jak tak chcesz wiedzieć... Harry był zazdrosny. Zazdrosny o ciebie i Zayna. Poprosił mnie o to, aby udawać jego dziewczynę. Postawił mi za to dużą sumę... - Tym razem szepnęła, aby nikt na sto procent, nas nie usłyszał. 
- Ile? - Byłam zdenerwowana. Na niego i na nią - Za to, że wzięła te idiotyczne pieniądze!
- Pięć tysięcy. Dokładnie to pięć tysięcy sześćset. 
- Jak mogłaś!? Byłaś taka głupia, że to przyjęłaś...
- Przepraszam..nie chciałam! 
- Zraniłaś mnie! - Krzyknęłam. Wszyscy zwrócili na nas wzrok. Pobiegłam do pokoju. 
- Kochanie, co się stało?  - Szepną Zayn podchodząc do mnie.
- Nie, nic. - Skłamałam
- Przecież widzę. Coś się dzieje. - Rzekł. Musiałam mu to powiedzieć.
- Dobrze...Jest okropnie! - Popłakałam się - Nie mogę tego dusić. Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz... proszę, obiecaj. I..i, że mnie nie opuścisz..
- Obiecuję. - Powiedział i popatrzył mi prosto w oczy. Wiedziałam, że mogę mu zaufać, był szczery. 
- No więc..O Boże! - Nagle poczułam silne skurcze brzucha.
- Amy, kochanie! Co się stało?! - Chłopak uklękną przede mną, i złapał mnie za rękę. 
- Boli..Strasznie! 
- Połóż się, a ja wezwę pomoc. Mam nadzieję, że w tym hotelu jest jakiś lekarz. - Powiedział Zayn i pobiegł w stronę drzwi.  Ból był okropny...Ciąża? Nie... Nie mogłabym poczuć jej po tak krótkim czasie..
- Tu leży! - Usłyszałam głos, dochodzący z korytarza.
- Proszę pani, co się dzieje? - Spytał lekarz, podchodząc do mnie.
- Czuję silne skurcze..o tutaj - Powiedziałam i pokazałam miejsce, w którym czułam ból.
- Niedawno była w szpitalu, z powodu lekkiego wstrząśnienia mózgu. 
- Aha...Myślę jednak, że to nie jest przyczyną skurczów...Czy był między wami stosunek miłosny? - Zayn popatrzył się na mnie, trochę rozkojarzony. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Trzy, cztery tygodnie temu.. - Wyjąkał Zayn.
- Jestem w ciąży? - Wtrąciłam się w jego słowa.
- Myślę, że na to wychodzi. Podejrzewam, że trzeci tydzień. - Powiedział lekarz, rozkładając przy tym ręce ( Jak to lekarze robią ). Świat przewrócił mi się przed oczami o 180 stopni. W ciąży?! Tak szybko?! Nie...To nie może być prawda! 
- Zayn! Ale ja... - Przybliżył się do mnie, mocno przytulił i szepną;
- Ciii...Wszystko będzie dobrze. - Popłakałam się. Miałam dopiero 17 ( Za miesiąc 18 ) lat! 
Lekarz przepisał skierowanie, podał leki i poszedł, a my nadal siedzieliśmy wtuleni w siebie.
- Cieszysz się, że będziesz...ojcem? - Spytałam się , z lekkim niepokojem. 
- Ciesze się. Bardzo się cieszę! - Powiedział i pocałował mnie czule. Przetarł łzę z mojego policzka i popatrzył głęboko w czerwone od płaczu oczy.
- Będziesz dobrą matką. Wiem, jesteśmy młodzi, mieliśmy tyle planów... Jednak to nie zmienia faktu, że Was kocham. - Rzekł, a ja popłakałam się na dobre. 
- Zraz lecimy! - Wtargnął do pokoju Niall. - Co się stało? wszystko ok?
- Nie. Zaraz przyjdziemy. - Powiedział Zayn, ponieważ ja w tej chwili nie miałam siły na nic. Zayn będzie ojcem, Harry kocha się w dziewczynie, która jest w ciąży, Niall będzie wujkiem... nie wyobrażam sobie tego!
Ja matką? 

___________
Postanowiłam zmienić bieg akcji. Jednak ich plany potoczą się inaczej niż myślicie. To będzie coś wyjątkowego. Wiem, że rozdział jest krótszy, ale nie wiedziałam już, co tu napisać. Liczę na komentarze!:)



A tak wyobrażam sobie ich dziecko: :) i psa..xD


Słodkie...:)






Rozdział ósmy - ,,- Kocham cię. - Szepną, patrząc mi prosto w oczy.''



 Obudziłam się wcześnie, bo o szóstej. Promienie słońca przedzierały się przez czerwone zasłony, rażąc mnie przy tym w oczy. Przetarłam je i już miałam wstawać, kiedy poczułam za sobą szarpnięcie ręki. Obróciłam się. Zobaczyłam Zayna. Patrzył na mnie z wielką radością i spełnieniem. Jakby chciał się rzucić mi na szyję i krzyknąć ' Dziękuję!'. Ponownie położyłam się, jednak tym razem rozmyślałam o wczorajszym, pięknym wydarzeniu, wpatrując się w sufit. Zayn przeciwnie - patrzył w moje nieobecne oczy. 
- Nad czym dumasz? - Zapytał.
- Nad życiem. Pięknym, ale jakże ciężkim. Dobrze, że mam ciebie, kochanie. - Powiedziałam i zwróciłam wzrok na czekoladowe oczy Zayna. Tryskały one radością i prawdziwą miłością. Jego dłonie pieściły moją twarz. Złożył mi na ustach delikatny, czuły pocałunek. 
- Kocham cię i nigdy nie przestanę. Przysięgam. - Szepną. Zdjął kosmyk włosów, z mojej twarzy, nadal patrząc mi głęboko w oczy. Zamknęłam je, rozkoszując się jego delikatnym dotykiem. Pocałowałam go i ciągnąc za sobą kołdrę, poszłam do łazienki. Ubrałam się w mój ulubiony strój ( A raczej komplet ), włosy rozczesałam i związałam w wysoki kucyk. Zrobiłam lekki makijaż ( Zayn nie lubi mnie w mocnym, bo uważa, że naturalnie jestem piękniejsza ) i wróciłam do Mulanta. Siedział na łóżku, ubrany i uśmiechnięty, jak zawsze. 
- Idę do Nialla. - Rzuciłam w jego stronę.
- Dobrze kotku. - Powiedział, przybliżył się do mnie i pocałował. Chwyciłam tylko komórkę i poszłam do sali, oddalonej od nas o cztery pokoje. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam. 
- Niall, mogę wejść? - Zapytałam nieśmiało.
- Jasne, wejdź. - Usłyszałam głos. Weszłam do pokoju. Niall siedział na łóżku, przeglądając listy od fanów.
- Oni nas tak kochają... Jak ty, Zayna. - Rzekł. - Patrz. - Podał mi jeden z listów.
Uroniłam łzę. Był tam list od fana...z Polski. Z mojej dawnej, kochanej Polski. 
- Czego płaczesz? - Spytał.
- Kiedyś tam mieszkałam. Polska była...i jest cudownym krajem. Ludzie są jeszcze bardziej wspaniali. 
- Chciałbym tam pojechać. Jednak to nie ja określam, czy tam pojadę, czy nie. Sama wiesz jak to jest. 
- Taaak... - Powiedziałam ściszając piętrami głos.
- Może wybralibyśmy się wszyscy, na wycieczkę po RIO...Dzisiaj w samo południe. Co ty na to?
- Dobry pomysł. Powiem Zaynowi.
- A ja całej reszcie...
- Dobrze. Kocham cię. Narazie. - Powiedziałam i wyszłam.
Pobiegłam do naszego pokoju. 
- Zayn... Zayn? - Ten widok zszokował mnie kompletnie. - Zayn! Co ty robisz?
- Tańczę...
- Tak, widzę że tańczysz. - Zaśmiałam się. Nagle tanecznym krokiem, złapał mnie w talii i porwał w tańcu. Tańczyliśmy jak przedszkolaki - Szybko, dziwnie i zabawnie. 
- I obrót! - Krzyknął. Złapał mnie za rękę i zakręcił w koło. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Chciał mnie już pocałować, gdy zaczęłam się kręcić, ujmując go przy tym moimi włosami.   
- Zayn! Niall, kazał mi, abym ci przekazała, że w południe idziemy na wycieczkę po RIO!!! - Krzyknęłam, stając na moment. 
- Dobrze. Nie krzycz słońce. - Powiedział Zayn, śmiejąc się.
- Z czego się śmiejesz?
- Lubię jak się denerwujesz. Haha! - Jeszcze chwila i udusiłby się, gdybym nie uciszyła go pocałunkiem. 
- Idę z tąd. - Powiedziałam i poszłam na spacer, po plaży. Tłum fanek zaatakował mnie przy wejściu, jednak uciekłam i w końcu miałam spokój. Gdy szłam brzegiem oceanu, w oddali zauważyłam znajomą mi twarz. Podbiegłam bliżej. To był Harry. Siedział na brzegu. Sam, bez Leondyny. Postanowiłam usiąść obok niego, chociaż nie była to łatwa decyzja. 
- Czego chcesz? - Burknął. Nic nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co powiedzieć. 
- Amy...
- Tak?
- Lubisz mnie?
- Lubię. - Co miałam powiedzieć? 'Irytujesz mnie'?
- Kochasz Zayna? - Spytał, nadal patrząc się w niewidzialny punkt.
- Co?! - To nie jego sprawa!
- Czy go kochasz? - Powtórzył.
- Kocham! Kocham...bardzo! Co to w ogóle za pytanie?!
- Co się z tobą stało?!
- Ze mną? Ty raczej powinieneś o to zapytać siebie! - Krzyknęłam, po czym wstałam i zaczęłam iść z powrotem do hotelu. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
- No poczekaj, Amy! - Zaczął biec w moją stronę. 
- Co?! - Odwróciłam się w jego stronę.  - Miałeś tyle szans i wszystkie zmarnowałeś. Patrz co robisz! Oddaliłeś się od Zayna i mnie... Wszystko ze..
- Kocham cię. - Szepną, patrząc mi prosto w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. To było takie... dziwne. Patrzyłam się  jego zielone tęczówki, nie dowierzając w te dwa słowa, wypowiedziane akurat do mnie.
- A Leondyna? - Spytałam.
- Tak naprawdę ona ma na imię Melanie. To jest moja kuzynka...Zrozum! Kocham cię, Amy!
- Jak to... Czyli ty mnie, nas okłamałeś? Jak mogłeś! Ty... - W tym momencie uciszył mnie pocałunkiem. Moje serce zaczęło mocniej bić, ale to nie była miłość.
- Harry! Jak mogłeś!? -Krzyknęłam i zaczęłam biec przed siebie. On nadal stał w miejscu, ze spuszczoną głową. Biegnąc nie zauważyłam kamienia, przed sobą. Potknęłam się o niego i rozbiłam głowę, uderzając o coś twardego. Widziałam wtedy tylko rozmazane słońce i krew, na piasku. 

Dwa tygodnie później... 20:00

- Amy?... Amy! Wezwijcie pielęgniarkę! Wybudziła się! Amy! - Słyszałam czyiś głos. Otworzyłam oczy i ujrzałam Zayna. Nie rozumiem dlaczego się tak cieszy, na mój widok.
- Co się stało, Zayn? - Szepnęłam.
- Amy! - Do sali wbiegło trzech chłopaków. - Martwiliśmy się o ciebie!
- Gdzie ja jestem? 
- W szpitalu... Rozbiłaś sobie głowę i... leżałaś tu dwa tygodnie! Tęskniłem! - Powiedział Zayn i pocałował mnie czule. Nagle zauważyłam Harry'ego z pielęgniarką. Tłumaczył coś jej, bardzo dokładnie... Potem podszedł bliżej i patrzył mi w oczy. Nic nie powiedział. Widać było,że nie chciał mnie zranić..Że przeprasza. Ale co mogłam poradzić? On mnie kocha, a ja kocham Zayna. To takie skomplikowane!

Dzień później... 16:30

Lekarze wypisali mnie ze szpitala, pod warunkiem, że wszyscy dobrze się mną zaopiekują. Nie mogę dźwigać, denerwować się, muszę dużo odpoczywać i pić mnóstwo wody. Trochę mnie boli głowa... Przeżyję. Zayn oczywiście od wczoraj opiekuje się mną, jak niemowlęciem. Nie mogę chodzić (chyba, że do łazienki ), denerwować się i tak dalej... 
- Ale jak to się stało? - Popatrzył mi głęboko w oczy, jakby chciał zajrzeć  do mojego mózgu. 
- Nie wiem. Szłam brzegiem morza i się potknęłam. - Nie mogłam mu powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. 
- Biedactwo... - Powiedział Zayn i pogłaskał mnie po głowie... a raczej bandażu. Zaczął mnie namiętnie całować, dopóki nie zaczęli dobijać się do naszych drzwi.
- Halo! Możemy wejść? - Krzyknął Louis.
- Jasne! - Powiedział Zayn. Wszyscy weszli do środka, oprócz Harry'ego.
- Jak się czujesz? - Spytał się Liam.
- Całkiem dobrze. Dzięki, że pytasz.. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka. Wstałam z kolan Zayna i poszłam do kuchni, po sok pomarańczowy. Poprosiłam Nialla, aby pomógł mi zanieść szklanki do pokoju, bo sama nie dawałam sobie rady. Nagle zasłabłam.

___________
Mi ten rozdział osobiście się podoba:) Dziękuje za wszystkie komentarze...Może jest ich mało, ale są strasznie miłe:D Dziękuję! 



Rozdział siódmy -,,Oddałam się mu cała. Chciałam poczuć jego prawdziwą miłość''


- Przyszliśmy wam tylko powiedzieć, że idziemy grać w siatkówkę. Idziecie? - Powiedział Harry, patrząc się w moje oczy, co strasznie mnie irytowało.
- Tak... - Powiedział Zayn i dołączyliśmy do pozostałych.

Wieczorem...Około 18:00

Ja, Liam, Lou i Leondyna graliśmy przeciwko Harremu, Zaynowi i Niallowi. Było nas więcej, ale w końcu tam byłyśmy ja i Leondyna - dziewczyny..a dziewczyny są słabsze. A jednak...Wygraliśmy! Zayn powiedział, że za wygranie tego meczu siatkówki, ma dla mnie niespodziankę...Ale to później. Teraz siedzimy przy ognisku, w kółku i śpiewamy piosenki. Wtuliłam się w Zayna, ponieważ zrobiło się zimno. Zayn widząc, to otulił mnie mocniej. Zaczął mi po cichu śpiewać do ucha;
One touch and I was a believer
Every kiss  gets a little sweeter
They don't know how special you are
They don't know what you've done to my heart
They can say anything they want
Cause they don't know us
But I wanna tell them
I wanna tell the world
That you're mine, Amy...

Ciepły...a wręcz gorący dreszcz przeszedł przez moje ciało. Od razu zrobiło mi się cieplej. Dochodziła siódma. Przypomniałam sobie, że u nas w pokoju nie ma jeszcze rozpakowanych walizek. Poprosiłam Zayna o to, aby wrócić do domu i to wszystko ogarnąć. Bez namysłu zgodził się i poszliśmy do hotelu. Gdy weszliśmy do pomieszczenia, od razu chciałam z tamtąd wyjść. Wszędzie były walizki, które trzeba było rozpakować, a potem to wszystko poukładać. Wzięliśmy wszystko i poszliśmy do pokoju. Stało tam tylko jedno łóżko. Czyli dzisiaj pierwszy raz będę spała z Zaynem. Stałam na środku pokoju, rozmyślając jak to będzie. Zayn już dawno układał ubrania w półce. W końcu i ja zaczęłam wszystko układać, składać i tak dalej...Dochodziła dziewiąta. Byłam już tak zmęczona, że padłam na łóżko. Momentalnie zasnęłam.

Obudziłam się w objęciach  Zayna. Zrobiło mi się strasznie głupio, że zasnęłam. Liczyłam, że wczoraj wieczorem coś się wydarzy. Musnęłam delikatnie jego usta i poszłam do kuchni. Postanowiłam usmażyć naleśniki, z bitą śmietaną i owocami. Jeszcze zaspana, z włosami sterczącymi we wszystkie strony, koszulą Zayna (Musiał mi ją zmienić, kiedy spałam), postawiłam talerz z jedzeniem na stole, siadłam przy nim i ponownie zasnęłam.

- Amy, Amy...Obudź się! - Usłyszałam głos.
- Tak, już..O matko! Jak mogłam zasnąć przy stole?! Przepraszam..- Usprawiedliwiałam się, najbardziej jak to możliwe.
- To nie twoja wina... Rozumiem. Jesteś zmęczona tą podróżą i w ogóle..Dobre naleśniki - Powiedział i uśmiechną się, pokazując na pusty talerz.
- Ty mój wariacie...  - Rzekłam i pocałowałam go w usta. Zayn widząc, że zasypiam, wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Ułożył mnie na łóżku, a sam oparł się na łokciu i patrzył mi prosto w oczy. Jeździłam palcem po jego klatce piersiowej, robiąc kółka - duże i małe. Zayn wodził wzrokiem, po moim ciele i oczach. Bacznie obserwował co robię. Każdy mój ruch wprawiał go, w duże zadowolenie. Złapałam go za podkoszulek i przyciągnęłam do siebie, składając na jego ustach słodki i namiętny pocałunek, który z każdą chwilą, pogłębiał się. Gładził moje włosy, drugą rękę trzymał na moich plecach. Pod wpływem chwili, siedziałam na kolanach Zayna. Zdjął ze mnie koszulę i zaczął całować po szyi. Odchyliłam głowę lekko do tyłu, aby miał większe pole na pocałunki. Jego ręka błądziła gdzieś po moich plecach. W końcu nie miałam na sobie stanika. Pieścił moje piersi  językiem...Postanowiłam teraz ja wykonać ruch..
- Pozwól, że ten pierwszy raz uczynię twoim niezapomnianym przeżyciem. - Rzekł Zayn i byłam już cała  naga.
Oddałam się mu cała. Chciałam poczuć jego prawdziwą miłość. Pieścił moje usta, piersi, aż doszedł do oczekiwanego celu.
- Zayn?
- Tak, kochanie?
- Kocham Cię.
Zayn uśmiechną się i pocałował mnie namiętnie.
- Ja ciebie też.
Zayn pieścił moje ciało, jednak to mocniej i namiętniej. Z moich ust wydobywały się ciche jęki rozkoszy. Podniecało go to.
Wsadził we mnie jeden, drugi, trzeci palec. Krzyczałam, coraz to głośniej i głośniej. Podobało mi się to...Nawet bardzo. Nagle zauważyłam tajemniczy uśmiech na twarzy Zayna.
- Co? - Spytałam się, łapiąc resztki powietrza.
- Nie, nic..- Spojrzał mi w oczy, nie przestając się uśmiechać. Niespodziewanie wszedł we mnie. Wszystko było jasne. Tym razem nie patrzyłam na to czy ktoś nas usłyszy, czy nie. Dałam się ponieść emocjom, które (Jak myślę) dotarły na sam szczyt, tak zwanego 'poniesienia miłości'. Chciałam go poczuć bardziej. Jego stopniowa brutalność ( z początku był taki delikatny, jakbym była skorupką jajka ) sprawiała mi większą satysfakcję i rozkosz. Krzyczałam bez namysłu, pod presją chwili.
- Zayn...  - Próbowałam wydusić z siebie jakiekolwiek słowo. - Zayn..- Powtórzyłam.
- Jeszcze wytrzymaj..- Rzekł Zayn przyciszonym głosem, ponieważ nie było łatwo złapać tchu w takiej chwili. Pięknej chwili. W końcu namiętność wygrała. Wbił się we mnie tak mocno, że aż zacisnęłam oczy. Pomimo tego ból zamienił się w rozkosz. Doszliśmy razem. Gdy złapałam normalny puls, przybliżyłam się do Zayna.
- Uwielbiam twoje usta. - Powiedział i pocałował mnie namiętnie. Położyłam głowę na torsie Zayna i zasnęłam.

_______________
OMGOMGOMG. Więc..Dzięki Emilia, sama bym tego nie napisała. ZBOCZUCH JEDEN xD. Ten rozdział jest dziwny;/ Serio.. W sumie on miał być taki..SEKSUALNY;>  Teraz piszę następny. Myślę, że się podoba, bo bardziej ściśle tego się nie da napisać.


Czy wy też teraz macie tak, że jak patrzycie na Zayna po tej scenie, to ogarnia was takie dziwne uczucie?

Czytasz/Komentujesz

wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział szósty. - ,,Wystarczy zaufać, a dotrzesz do celu. Nie przejmuj się tym co złe. Życie jest zbyt krótkie, aby się tym przejmować. ''

Ponownie przeczytaj pod kreską, bo nic nie zaczaisz:) 


Samolot wylądował. Drzwi się otworzyły.
- Witaj RIO! - Krzyknęłam.

 W RIO było tak ciepło jak w Lecie. Po Jesieni nie było śladu. Nic dziwnego, że ludzie chodzili w bikini po  ulicach miasta .Liam z Louisem poszli wziąć walizki, a cała reszta udała się do samochodu..(Muszę podkreślić, że to 'auto' było niesamowicie wyposażone, w najróżniejsze cudeńka). Gdy wszystko było już na miejscu, ruszyliśmy do hotelu ( Ma pięć gwiazdek! ). Po drodze mijaliśmy różne, piękne krajobrazy. Tłumy ludzi roiło się na ulicach, a za naszym samochodem, pędziły 'fanki One Direction', które wiedziały o naszym przyjeździe, ze stron plotkarskich i blogów o nich. Największym jednak cudem w tym 'Mieście Boga', był olbrzymi posąg  Chrystusa Odkupiciela na górze Corcovado. Byłam nim zachwycona, w przeciwieństwie do Zayna. Zayn jest Muzułmaninem. Wie on jednak, że te miasto wywodzi się w połowie z Katolików i jest na to przygotowany. Ja i Leondyna byłyśmy wprost przyklejone do okna.
Gdy dojechaliśmy, przede mną ukazał się widok olbrzymiego, pięknego Hotelu. Był on położony wprost nad Atlantykiem. Nie czekając na chłopaków, chwyciłam walizki i pobiegłam do recepcji. Gdy dołączyli do mnie, wzięliśmy numerki naszych sal (oraz kartę, aby je otworzyć) i poszliśmy do swoich pokoi..Ach, no tak. Oprócz mnie i Malika. Chłopak po krótkiej rozmowie z recepcjonistką podszedł do mnie i pokazał kartę.
- Ale tu jest tylko jedna. - Powiedziałam.
- Oto chodzi. - Rzekł uśmiechając się łobuzersko, chwycił mnie za rękę i razem poszliśmy do naszego, WSPÓLNEGO pokoju. Od razu gdy weszliśmy, rzuciłam walizki w kąt i pobiegłam na balkon. Ocean budził takie wspaniałe emocje, którym nie mogłam się oprzeć! Moje usta zamarły. Nagle poczułam ciepłe dłonie, na mojej talii. Delikatne pocałunki gładziły moją szyję. Nie mogłam się temu oprzeć.
- Podoba się? - Zapytał mnie bardzo znany mi głos.
- Tak Zayn, jest doskonale. - Rzekłam. Odwróciłam się w jego stronę. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Jego dłonie gładziły moją twarz. Nogi miałam jak z waty. Pierwszy raz czułam do niego coś tak silnego, że nawet słowa tego nie ujmą. Ten zapach perfum, ciepły oddech i anielski głos, który ciągle powtarzał ,,Kocham Cię''. Zapatrzyłam się w jego brązowe oczy i od razu wiedziałam, że mogę mu zawsze zaufać i na nim polegać. Że nic nas nie rozłączy i, że naprawdę mnie kocha. Byłam otwarta na wszystko. Dosłownie - wszystko. Moje pragnienie zaczęło się spełniać. No..do pewnego czasu.
- Zayn, Amy, idziemy na pla... O! Przepraszam! Myślałem, że się rozpakowujecie czy coś...Nie wiedziałem, że ten..tego.. - Jąkał się speszony Niall.
- Zaraz dołączymy. - Powiedział trochę zawiedziony Zayn, odrywając się nie chętnie od moich ust. Myślałam, że zaraz wstanie i zabije go na miejscu. Gdy odszedł Zayn popatrzył się na mnie tymi pięknymi oczami, które były spragnione, tak samo jak ja. Staliśmy tak bez ruchu, w miejscu, wpatrzeni w siebie. W końcu ocknęłam się i poszłam po strój kąpielowy. Zayn jak stał, tak stał. Trochę mnie to zaniepokoiło, dopóki Malik nie złapał mnie i nie okręcił w okół siebie. Pocałował mnie ostatni raz i sam poszedł się przebrać. Ubrałam zwykły czarno - biały strój. Na wierzch założyłam piękną sukienkę. Nie byłam przyzwyczajona do chodzenia w samym bikini, w miejscu publicznym. Na plażę przecież, musiałam najpierw dojść. Kiedy Zayn się jeszcze przebierał, poszłam spakować najważniejsze rzeczy na plażę.
- Pięknie wyglądasz. - Powiedział Zayn podchodząc do mnie. Miał na sobie krótkie spodenki - Czarne w czerwone szlaczki. Nie miał na sobie bluzki, dzięki czemu mogłam rozkoszować się jego ciałem.
- Dziękuję. - Szepnęłam. - Idziemy?
- Tak, chodź. - I poszliśmy. Słońce dawało o sobie znać. Gdy byliśmy na miejscu, zastaliśmy całą, naszą, zwariowaną 'ekipę'. Rozłożyłam koc. Zdjęłam z siebie sukienkę i wyjęłam krem z filtrem.
- Pomóc ci? - Rzekł Niall.
- Tak, dzięki. - Powiedziałam i podałam mu tubkę z kremem.
- Sorry za to zajście. Nie wiedziałem.. Nie dokończył.
- Do niczego nie doszło Niall. Z resztą... Nic się nie stało. Jesteś moim bratem. - Powiedziałam.
- Achh... Całe szczęście. Ty go tak kochasz..
- Znowu zaczynasz. - Powiedziałam tonem, dosyć nie podobnym do mnie. W tym momencie popatrzyłam się na Zayna, który już dawno chlapał się w wodzie z innymi. Był taki szczęśliwy!
- Kocham go. Jestem tego na sto procent pewna. - Rzekłam ni z tąd, ni z owąd. W sercu zrobiło mi się ciepło, na samą myśl o nim.
- Przepraszam. Jesteś moją siostrą, którą niedawno ponownie poznałem. Nie chcę cię stracić, tak jak rodziców. Szkoda, że to ukrywali. Chciałbym cię poznać wcześniej. - Jego twarz momentalnie posmutniała.
- Tak... też tego żałuję. - Powiedziałam z pustką w głosie.
- Niall, Amy! Chodźcie! Woda jest taka ciepła! - Zawołał Liam, który najwyraźniej był w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem na całej kuli ziemskiej.
- Już idziemy! - Rzuciłam w ich stronę. Ponownie popatrzyłam na Nialla. - Nie przejmuj się. Nie stracisz mnie, ani swoich przyjaciół. Jesteś moim bratem. Kocham cię i to się nigdy nie zmieni. Teraz chodź. Wszystko ok?
- Tak. - Szepną Niall. - Jest ok. - Tym razem się uśmiechną i poszliśmy do reszty.
- W końcu jesteś. - Powiedział Zayn i przytulił mnie z całą swoją miłością.
- Tak... Jestem, byłam, będę. - Zaśmiałam się i ochlapałam go wodą.
- Czyli tak chcesz grać..- Uśmiechną się Zayn i w wodzie ( Pokonując opór wody ) zaczął mnie gonić. Nie było łatwo przed nim uciec. W końcu poddałam się. Zayn złapał mnie i  zatopił swoje usta w moich. Ochlapałam go jeszcze raz. nagle znikną mi z oczu.
- Zayn? - Zaczęłam rozglądać się w okół. Niespodziewanie z wody wyłonił się Mulant. Tym razem na spokojnie zaczął mnie całować. Odwzajemniłam pocałunek. Byliśmy w bardzo głębokiej wodzie. Zaczął jeździć dłońmi po moich plecach ( Oczywiście nikt nie widział, bo byliśmy pod wodą ). Ciepły dreszczyk przeszył moje ciało. Jego jedna dłoń była na moich pośladkach, druga wędrowała po mojej twarzy. Pragnie w jego oczach było coraz silniejsze. Jednak nie chciałam stracić dziewictwa na środku plaży, gdzie jest pełno ludzi. Ponownie straciłam go z oczu. Tym razem czułam go doskonale. Może i nie umiał pływać, ale pragnienie wygrało. Całował mój dekolt z taką czułością... Pragnęłam go więcej. Jednak nie w tym momencie. Nagle podpłyną do nas Harry z Leondyną.
- Gdzie Zayn? - Zapytał. Niespodziewanie wyłonił się z wody.
- O Harry! i Londyna...
- Witaj Zayn. - Rzekła. Widać było wstyd Zayna. Objął mnie ramieniem.
- Przyszliśmy wam tylko powiedzieć, że idziemy grać w siatkówkę. Idziecie? - Powiedziała Harry, patrząc się w moje oczy, co strasznie mnie irytowało.
- Tak... - Powiedział Zayn i dołączyliśmy do pozostałych.

________________________
Więc. Za chwilę dodam jeszcze jeden jutro dwa, bo od stycznia mama na czas nieokreślony, odcina mi neta.  Od razu mówię też, że scenę 18+ pisze moja przyjaciółka Emilia, bo ja jestem za młoda i te sprawy nie są mi za bardzo znane. Oczywiście będę to ja pisała, a ona będzie mi pomagała..jakoś tak. Teraz sceny się rozkręcą. Nie mogłam dodać tego typu scen, bo za krótko się znali i to by było dziwne..;/ Obiecuję, że wszystko się zmieni. Rozdizały są dłuższe. Życzę udanych świąt i 100 lat Louisowi! Zaraz MOŻE dodam jeszcze jeden rozdział. @Kiciaaa1D
Pozdrawiam Agę!:D

Ps. Co dostaliście na gwiazdkę? Ja torbę z Wlk Brytanią, WYMARZONĄ TMH, 250zł. :d

Czytasz/komentujesz 








sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział piąty - 'Nowa dziewczyna Harrego, ze mną w RIO'

Zanim zaczniesz czytać, przeczytaj pod kreską! 

Co ona może wiedzieć o mnie i Zaynie?! Ja go kocham! Czytałam to coraz gorsze komentarze. Nie wytrzymałam. Popłakałam się na dobre. Nagle poczułam ciepły pocałunek na mojej szyi. Wiedziałam, że to był Zayn...

- Za..Z...Zayn! Ale co ty tu robisz? Miałeś być na próbie i... - Zaczęłam się jąkać.
- Płakałaś. - Powiedział stanowczo. - Co się stało? Zrobiłem coś nie tak?
- Nie Zayn. To nie ważne... 
- Dla mnie ważne!
- No bo..No bo widzisz. Miną dopiero dzień, a ludzie jadą po mnie jak po jakiejś jędzy. Ale to naprawdę nie jest ważne! Przyzwyczaję się. - Powiedziałam. Zayn pocałował mnie namiętnie, po czym szepną do ucha 'Nie przejmuj się tym. Kocham cię i nic tego nie zmieni'. Przytuliłam go mocno. 
- Wiesz..Przyjechałem bo mam ważną wiadomość. - Rzekł.
- Jaką? - Zapytałam, z zachrypniętym od płaczu głosem.
- My - One Direction, ty i...
- I?..
- I nowa dziewczyna Harrego... - W tym momencie poczułam dziwne ukłucie w sercu.  Najpierw on chcę mnie pocałować, potem ma inną..Nic nie rozumiem. Zwariuję! 
- To on ma dziewczynę? Gratuluję! - Mówiąc to nie wiedziałam, czy byłam do końca szczera..Pozwoliłam mu kontynuować.
- Tak. Ma - Leondyna. Jest rok starsza od niego. 
Co to za imię w ogóle?!
- Jedziemy za tydzień do RIO!
- Naprawdę?! Aaaa! Cudownie! - Krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyję. Wyjazd do RIO był moim marzeniem! 

Tydzień później

-Aaaa! - No pięknie! Spadłam z łóżka! W sumie to i tak miałam wstawać. Dzisiaj wyjeżdżamy do RIO! Jestem bardzo podekscytowana! Odsłoniłam żaluzje. Słońce oślepiło mnie kompletnie. Przetarłam oczy i poszłam do łazienki. Ubrałam się w mój ulubiony strój po czym zrobiłam delikatny makijaż i związałam włosy w koka (Jak w podanym linku). Ponownie wróciłam do pokoju. Wyjęłam moją walizkę w małe, różowe świnki, otworzyłam szafę i zaczęłam wszystko do niej wrzucać, po kolei. Spodnie, bluzki, sukienki, strój kąpielowy...Potem kosmetyki, kremy, okulary, biżuterię i niezbędne rzeczy. 
- No tak! Zapomniałabym! - Krzyknęłam. - Pamiętnik!
Pamiętnik zaczęłam pisać od wczoraj. Postanowiłam, że go założę, bo ostatnio w moim życiu tyle się dzieje...  Z trudem zamknęłam uroczą walizkę. Postawiłam ją przy ścianie i pobiegłam do pokoju Zayna. Nie, nie śpimy razem. Na razie. Zapukałam i nie czekając na odpowiedź, wbiegłam do pokoju. Rzuciłam się na Zayna, co wyglądało PRZEkomicznie. Upadliśmy na łóżko. Przez kilka pierwszych sekund, wpatrywaliśmy się w oczy. W końcu oprzytomniałam.
- Widzę, że jesteś gotowa na wyjazd. - Powiedział śmiejąc się.
- Już od dawna. - Rzekłam i zeszłam z Zayna. - Idę do kuchni. Przynieść ci coś? - Zapytałam.
- Nie, dziękuje.
Pocałowałam Zayna i poszłam do kuchni. Tam zastałam pewnego gościa.
- Witam! - Powiedziała blondynka o dużych i niebieskich oczach.
- Eee...Cześć. - Szepnęłam.
- Kochaaanie! Gdzie jesteś?! - Usłyszałam głos Harrego.
- Już idę! - Krzyknęła. - Sorry. Muszę iść. - Rzuciła w moją stronę i poszła. Tak, to była ta kobieta o brzydkim imieniu, a urodzie Afrodyty. Już sobie wyobrażam, jak będzie wyglądać ta podróż. Mniej więcej tak:
- A Harry, kochanie. Ta woda jest taka zimna! O! Ryba! Złamie mi tipsa! Moje włosy! Aaa!
Na samą myśl o tym wybuchłam śmiechem.
- Buuu!
- Aaaaaa!
Za moimi plecami stał mój brat Niall oraz Lou i Liam.
- Chcecie żebym zawału dostała?!
- Było by najlepiej.- Rzucił Lou. Teraz to się wkurzyłam. Chwyciłam kubek z zimną wodą i oblałam nią Louisa. Był cały mokry!
- Liam! Powiedz jej coś! - Krzykną. Liam tylko zaczął się śmiać i poszedł do swojego pokoju, a Louis się przebrać.
- Cieszysz się z wyjazdu? - Zapytał Niall, nadal rozbawiony tą sytuacją!
- Tak, bardzo! To było moje marzenie!
- Zayn cię kocha.. - Zmienił temat.
- Tak, wiem. I? - Zapytałam.
- Po prostu martwię się o ciebie. - O! Kolejny który się o mnie martwi. Ludzie! Jestem prawie pełnoletnia!
- Nie musisz. Zayn jest porządnym człowiekiem..Pomijając fakt z przed tygodnia, kiedy jeszcze nie byliśmy razem i zmywałam naczynia, to zaczął się do mnie dobierać. To jest twój przyjaciel. Powinieneś mu zaufać. - Powiedziałam, przytuliłam go i poszłam na górę do pokoju, z kubkiem soku pomarańczowego w ręce.

2 godziny później

Samochód stoi już przed domem, a ja nadal jestem na środku pokoju i uświadamiam sobie, czy czegoś nie zapomniałam.
- Amy! Chodź już! - Krzyczeli wszyscy.
- Już, już! - Odpowiedziałam. Chwyciłam walizkę i pobiegłam na dół, po drodze związując buta.
- Daj, schowam. - Powiedział Zayn i wziął ode mnie walizkę. Weszłam do samochodu. Pech chciał, że po lewej stronie siedziałam obok Harrego, do którego była przyklejona Leondyna. Na szczęście po drugiej stronie był Zayn. Przytuliłam się do niego. Od razu zrobiło mi się znacznie cieplej. Siedziałam tak jeszcze chwilę, aż razem zasnęliśmy. ...
- Amy, Zayn! Jesteśmy!
- Już?! Tak szybko?!
- Nie, dopiero na lotnisku. - Powiedział Liam. No tak! Głupia ja. Zapomniałam powiedzieć, że teraz jechaliśmy dopiero na lotnisko..Bo przecież samochodem, nie wyjedziemy z Wielkiej Brytanii.
Wyszliśmy z auta. Wszędzie roiło się od reporterów. Przedostaliśmy się do samolotu. Bilety były za darmo, ponieważ to we własnej osobie 'One Direction'!. Podróż zleciała bardzo szybko!
Samolot wylądował. Drzwi się otworzyły.
- Witaj RIO! - Krzyknęłam.

______________
A więc tak. Chciałam was poinformować, że teraz będę podawała teraz linki z uraniami i w ogóle będzie inaczej niż wcześniej. Nie przejmujcie się tymi zmianami. Tak ma być. Rozdziały będą dodawane co tydzień. Czytajcie dalej...
Ten rozdział jest najdłuższy! Oto mi chodziło! Liczę na miłe komentarze.
3 komentarze i będzie następny rozdział.

Czytasz/Komentujesz