środa, 29 maja 2013

Rozdział czternasty - Ból, ktory przeszył moje całe ciało...

 Wpatrywałam się w lustro, już przez dłuższą chwilę. Próbowałam logicznie poukładać sobie w głowie, wszystkie ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu. Zayn, dziecko, Harry, Zayn, dziecko, Harry... te myśli wirowały w mojej głowie, jako pierwsze. W końcu zadałam sobie podstawowe pytanie: Co się tak właściwie stało? i... co się stało ze mną?
 Wyszłam z łazienki, bezszelestnie zamykając za sobą drzwi. Jednym kącikiem oka, spostrzegłam Harrego, który leżał na łóżku, w salonie, wpatrując się w ścianę. Postanowiłam, że ominę go szerokim łukiem. Udałam się do kuchni, ponieważ poczułam silny głód. Otworzyłam lodówkę, jednak nic tam nie zastałam, oprócz mleka. Wyjęłam je i położyłam, na kuchennym blacie. Sięgnęłam niżej, do dolnej półki, która jako jedyna zachowała swoją szmaragdową zieleń. Wyjęłam z niej kukurydziane płatki. Niczego więcej tam nie było.
 Nawet podczas jedzenia, nie mogłam się skupić na niczym innym, oprócz właściwie tego co się ze mną stało. Stawało się to już bardzo męczące.
 Niespodziewanie do kuchni wszedł Harry. Sięgnął po wcześniej wyciągnięte przeze mnie płatki i mleko, po czym zasiadł przy stole, na przeciwko mnie. Siedzieliśmy tak w krępującej ciszy. Ani Harry, ani ja nie odważyliśmy się odezwać. Ogarnęłam ciemne loki na drugie ramię, które zakrywały większą część mojej twarzy, na której malowało się skrępowanie zaistną sytuacją. Czułam jego wzrok, skierowany na mnie. Czułam jak przeszywa mnie na wylot. Czułam, że nie przepuści takiej okazji... czyli mnie.
 - Dlaczego to zrobiłeś? - szepnęłam. Dobrze wiedział, o co mi chodzi. Opuścił lekko głowę w dół.
- Dlaczego zrujnowałeś mi życie? - podniosłam głos. Spojrzał na mnie poważnie. W jego oczach malowała się złość. Energicznie wstał, z krzesła i chwytając za nadgarstki, postawił do pionu. Jego źrenice były ciemniejsze i szersze niż zawsze. Przyglądał mi się z uwagą, próbował mnie rozgryźć. Ściskał moje ręce coraz mocniej, aż jęknęłam z bólu.
- Ała! Harry puść mnie, to boli... - wysyczałam. Rozluźnił uścisk, jednak mnie nie puścił. Przybliżył swoją twarz, do mojej.
- Jestem zazdrosny o ciebie! Nie mógłbym pozwolić ci z nim planować przyszłości, rozumiesz?! A te dziecko... - ostatnie zdanie zszokowało mnie totalnie. Spojrzał na mój już okrągły brzuch, a potem z powrotem, w moje oczy. Niespodziewanie poczułam ucisk między nogami. Spojrzałam w dół. Jedyne co zauważyłam, to ręka Harrego, która próbuje się do mnie dobrać. Przycisną mnie do swojego, umięśnionego ciała i nie było szans, aby uciec. Poprzez swoje czynności, nie przestawał spoglądać, w moje oczy. Byłam przerażona!
- Harry, przestań! Zostaw mnie! - krzyczałam. Jednak na marne. Pomimo swojego obecnego stanu, podniosłam jedną nogę i kopnęłam z całej siły, w jego czuły punkt. Pod wpływem bólu skulił się, a ja mogłam uciec. Wybiegłam z domu, jak poparzona. Oprócz drzew, nie widziałam tutaj niczego innego. Włosy zasłaniały mi drogę, jednak nie poddawałam się i biegłam dalej.
- Amy! Wracaj! - słyszałam, za moimi plecami, co jeszcze bardziej przyprawiło mnie o sporą dawkę adrenaliny. Jednak po pewnym czasie, nie miałam już siły. Schowałam się zza jednym z drzew i oparłam się rękami, o kolana. Nie zauważyłam nawet, że znajduję się, na ulicy! Ruszyłam powoli przed siebie. Zauważyłam domy mieszkalne nie opodal. Byłam wtedy chyba najszczęśliwszą osobą na świecie... No nie całkiem... On nadal biegł, on nadal nie odpuszczał. Wbiegłam na czyjąś posiadłość i z całych sił zaczęłam tłuc w drzwi. Harry był coraz bliżej, a tu nadal nic. Łzy kolejno spadały na ziemię, gdy nagle ktoś wciągnął mnie do środka, zatrzaskując za sobą drzwi. Bezwładnie opadałam na ziemię. Ból brzucha był nie do wytrzymania!
- Halo, pogotowie!? - usłyszałam znajomy mi głos...

ZWIASTUN! *__*

Hej, hej, hej kociaki! <3
Mam dla was coś fajnego!
Pewna dobra dziewczyna - Emma, zrobiła mi zwiastun, na bloga!
TAK! Może i blog powstał już bardzo dawno, ale ten filmik jest streszczeniem tego opowiadania:)
Link na You Tube: ZWIASTUN!!!! ( nie mogę dodać prosto na bloga, bo coś się zacięło )


Z góry przepraszam za rzadkie dodawanie rozdziałów, ale nadrabiam straty w szkole:)
Mój blog jest bez sensu xx

Dziękuję!<3

sobota, 11 maja 2013

Rozdział trzynasty - Czy jest jeszcze nadzieja?

 Pierwszą rzeczą którą zrobiłam, było złapanie się za głowę, która wręcz pękała, z bólu.
 Moje długie, jeszcze przed chwilą roztrzepane na poduszcze włosy, podążały za mną, kiedy próbowałam przejść, do pozycji siedzącej, co okazało się wyzwaniem. Powoli otworzyłam jedno oko, które pod wpływem światła momentalnie się zamknęło. Wzdrygnęłam się nieco, kiedy moje bose stopy delikatnie dotknęły zimnej podłogi. Lekko zachwiałam się kiedy próbowałam wstać, jednak udało mi się dojść, do pobliskiej półki. Jedną ręką podparłam się o krawędź szafki, drugą wyciągnęłam przed siebie, aby zasłonić roletą okno. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że to nie mój pokój.
 W pomieszczeniu panował półmrok. Duże łóżko zajmowało pół sypialni. Szafki były białe, a na nich stała sterta starych książek. Obok okna, umiejscowiona była mała toaletka. Ogólnie pokój był bardzo przyjazny.
 Postanowiłam sprawdzić gdzie tak naprawdę się znajduję. Udałam się w kierunku korytarza, który ozdabiał jedynie elegancki, czerwony dywan. Ściany były drewniane, dlatego ściana zlewała się ze skrawkiem odkrytej, brązowej podłogi i nie było widać ich krawędzi.
 Obeszłam cały dom i nie zastałam ani jednej żywej duszy. Zaniepokoiłam się trochę, jednak próbowałam zachować zimną krew. Wnioskując, że za oknem rozprzestrzeniały się tylko drzewa, ro prawdopodobnie znajdowałam się w lesie.
 Postanowiłam pójść do łazienki. Odkręciłam kurek i z krana zaczęła się lać czysta woda. Ustawiłam ją na zimną, wręcz lodowatą. Nabrałam jej trochę w dłonie i delikatnie potarłam nią o twarz. Spojrzałam w lustro.
Widok zmęczonej, brudnej, opuchniętej dziewczyny przeraził mnie nieco. Jednak najgorsze było to, że niczego nie pamiętałam.
 - Wszystko ok? - usłyszałam za sobą ochrypły głos mężczyzny. Tak, znałam go bardzo dobrze. Odwróciłam się w jego stronę, czego szybko pożałowałam, gdy zrobił krok, w moim kierunku. Cofnęłam się do tyłu.
- Harry... - wysyczałam przez zęby. Gdyby nie jego 'przedstawienie' na moich urodzinach, to ja i Zayn już dawno bylibyśmy razem, we własnym, ciepłym domu. Na samą myśl, o wcześniejszych zdarzeniach, robiło mi się niedobrze. Jedyne co chciałam zrobić w tamtej chwili, to walnąć go w twarz i uciec jak najdalej.
- Co ty tu robisz? - syknęłam.
- Gdyby nie ja, możliwe, że obecnie, nie byłoby cię tutaj. Tak mi się odwdzięczasz? - powiedział. Było widać, że w pewnym sensie, był z siebie dumny.  Podeszłam do niego pewnie.
- Nie wiem co zrobiłam, nie wiem jak wszedłeś do mojego domu, ale proszę cię. Odwieź mnie do domu. - szepnęłam.
- Nie mogę.
- Jak to 'nie mogę'? Chcę wrócić do domu, Harry. Teraz! - krzyknęłam, wymachując ręką, w różne strony.
- Słuchaj Amy! Nie mogę cię odwieść do domu, bo zabłądziłem, ok? Było ciemno. Wracałem pijany, kiedy zobaczyłem ciebie, jak szłaś, po ulicy i nagle zemdlałaś. Pod wpływem alkoholu, wsiadłem, z tobą do samochodu i zacząłem przed siebie jechać. Rozumiesz?! Ten dom nie jest mój! Przed chwilą rozejrzałem się w pobliżu, ale nie ma tu nikogo! - krzyknął. W jego oczach można było dostrzec niepokój.
 Zrobiło się niezręcznie, wręcz głupio. Wypchnęłam Harrego za drzwi i zamknęłam je, na złoty kluczyk.
HOLERA!

Nowy wygląd bloga

 Dzień dobry:) xx
Jak widzicie blog wygląda inaczej, bo...
Założyłam się, z koleżanką, kto najdłużej przebiegnie dystans, z pod domu do szkoły i z powrotem.
Z racji tej, że w tym samym dniu, w szkole miałam bieg na 600 metrów + 300 i skoki w dal, byłam zmęczona i przegrałam.
 Zakład był taki, że jak ja wygram, to ma mi pożyczyć swoją (PIĘKNĄ) sukienkę, na miesiąc, a jeżeli ona wygra, to może zmienić wygląd mojego bloga. I oczywiście dałam jej hasło i całą noc, na jego przerobienie. Budzę się dzisiaj i szok, bo wygląda teraz całkiem inaczej:)
Jak wam się podoba? =)

Jeżeli mi się uda, to rozdziały będą dodawane w weekendy i...
 Moim zdaniem, na blogu zrobił się mały chaos, z tymi rozdziałami, więc jeżeli wy też tak uważacie, to piszcie:)

Ostatnio nudzi mi się strasznie, więc postanowiłam, że możecie zrobić pod tym postem taki mały spam, z waszymi blogami. Chętnie poczytam i skomentuję:)

W sumie, to dzięki Nicola:) Dobrze, że jest w końcu jakaś zmiana.

.xx.
@Kiciaaa1D