- Zayn, możemy porozmawiać? - Zapytałam.
- Nie mamy o czym. - Odpowiedział.
- A właśnie, że tak. Proszę...porozmawiajmy. - Mówiłam dalej. Siadłam obok niego, jednak on nie reagował.
- Czy to chodzi o mnie? - Zasugerowałam. - Zayn!
- Co?! - Krzyknął.
- Możesz mnie wysłuchać?
-...
- Widzę, że się nie dogadamy. Jak czegoś będziesz chciał, to poproś. - Powiedziałam, po czym wstałam i wyszłam, z pokoju. Dziwak - Oto, co o nim myślę. Wróciłam do chłopaków. Wszyscy milczeli, jakby od tego zależało ich życie. Gdy oglądaliśmy film, zauważyłam, że wszyscy się na mnie, dziwnie patrzą. Z każdą minutą, robiło się to coraz bardziej irytujące. W końcu nie wytrzymałam.
- Możecie mi powiedzieć, o co wam chodzi?!
- Ale my nic nie zrobiliśmy. - Powiedział trochę speszony Niall.
- Nie patrzcie się tak na mnie! - Krzyknęłam. Nagle poczułam wibracje telefonu, który był schowany w mojej kieszeni.
- Sorry. Muszę odebrać...Zaraz dokończymy to co zaczęliśmy. - Powiedziałam i wyszłam z salonu, prosto do kuchni. Nacisnęłam zieloną słuchawkę;
- Halo?
- Amy...Przyjdziesz? Chcę z tobą jednak porozmawiać.
- Zayn?!
- Przyjdziesz?..
- Ale dlaczego do mnie dzwonisz, zamiast przyjść i powiedzieć prosto, w oczy?
- Proszę..
- No..ok.
To było dziwne. Jakby nie mógł zejść do salonu...
Szybko pobiegłam, do jego pokoju.
- O co chodzi? - Zapytałam.
- Ubierz się. Chcę ci coś pokazać.
- Ale..
- Żadne 'ale'. - Powiedział i podszedł do mnie, kładąc ręce, na moich policzkach. Momentalnie zatopiłam się w jego czekoladowych oczach...Poczułam się jak w bajce. Jednak zrozumiałam, że ta bajka, spełnia się zbyt wcześnie. Wiedziałam jakie są jego zamiary.
- Zayn. - Szepnęłam.
- Tak?
- Kazałeś mi się ubrać. - Wybrnęłam się z tej niezręcznej sytuacji.
- No tak...Czekam na dole. - Powiedział i wyszedł z pokoju.
Byłam ciekawa i przerażona, co do tego wyjścia. A jeśli, ja jestem jego kolejną 'zabawką', którą chce przelecieć? ... Spróbuję mu zaufać..
Nie wiem co go tchnęło, aby wyjść, w ten jesienny, deszczowy dzień..
Założyłam kurtkę, czapkę i owinęłam szalik, w okół szyi. Szybko zbiegłam po schodach, nie zważając na chłopaków.
- A ty gdzie? - Zapytał Harry.
- Książkę piszesz? - Rzuciłam w jego stronę. Jaki on ostatnio się zrobił ciekawski!
Gdy otworzyłam drzwi, ujrzałam Zayna. Miał cały czerwony nos od tego zimna, ale muszę przyznać, że do twarzy mu z takim nosem.
- To..gdzie idziemy? - Zapytałam.
- Zobaczysz...Ale najpierw zamknij oczy.. Zaufaj mi.
- No dobrze. - Powiedziałam i zamknęłam oczy. Szliśmy bardzo długo, jednak nadal słyszałam silniki samochodów.
- Już jesteśmy. - Szepną mi do ucha. Od razu zrobiło mi się cieplej...Otworzyłam oczy.
- Jesteśmy na chodniku, przy latarni i ulicy.
- Oto mi chodziło. - Powiedział. Nagle wyją telefon i włączył wolną piosenkę. Złapał mnie w tali, po czym powiedział;
- Może zatańczysz?
- Ale na ulicy?
- Dlaczego nie. - Uśmiechną się łobuzersko. Oparłam głowę o jego ramie. Jego zapach i ruchy..Jak on to robi?
Tańczyliśmy tak, aż do końca piosenki. Ludzie dziwnie się na nas patrzyli, jednak w tym momencie to się, w ogóle nie liczyło.
Nagle muzyka ucichła i nastał ten niezręczny moment. On wpatrywał się we mnie z takim ciepłem..Nie chciałam tego przerywać, aż do czasu, kiedy chciał mnie pocałować.
- Nie Zayn. - Odepchnęłam go od siebie.
- Ale dlaczego? - Zapytał.
- To za szybko.
- Ale dasz mi kiedyś jeszcze szansę?
- Może.. - Powiedziałam i poszliśmy do domu.
Przepraszam was. Miałam dodać kolejny rozdział wcześniej, ale komp mi się zrypał i piszę u koleżanki. Ten rozdział nie jest najlepszy, bo pisany na szybko. Następnym razem, postaram się bardziej.
Czytasz/Komentujesz
Przepraszam was. Miałam dodać kolejny rozdział wcześniej, ale komp mi się zrypał i piszę u koleżanki. Ten rozdział nie jest najlepszy, bo pisany na szybko. Następnym razem, postaram się bardziej.
Czytasz/Komentujesz

