środa, 26 grudnia 2012
Rozdział ósmy - ,,- Kocham cię. - Szepną, patrząc mi prosto w oczy.''
Obudziłam się wcześnie, bo o szóstej. Promienie słońca przedzierały się przez czerwone zasłony, rażąc mnie przy tym w oczy. Przetarłam je i już miałam wstawać, kiedy poczułam za sobą szarpnięcie ręki. Obróciłam się. Zobaczyłam Zayna. Patrzył na mnie z wielką radością i spełnieniem. Jakby chciał się rzucić mi na szyję i krzyknąć ' Dziękuję!'. Ponownie położyłam się, jednak tym razem rozmyślałam o wczorajszym, pięknym wydarzeniu, wpatrując się w sufit. Zayn przeciwnie - patrzył w moje nieobecne oczy.
- Nad czym dumasz? - Zapytał.
- Nad życiem. Pięknym, ale jakże ciężkim. Dobrze, że mam ciebie, kochanie. - Powiedziałam i zwróciłam wzrok na czekoladowe oczy Zayna. Tryskały one radością i prawdziwą miłością. Jego dłonie pieściły moją twarz. Złożył mi na ustach delikatny, czuły pocałunek.
- Kocham cię i nigdy nie przestanę. Przysięgam. - Szepną. Zdjął kosmyk włosów, z mojej twarzy, nadal patrząc mi głęboko w oczy. Zamknęłam je, rozkoszując się jego delikatnym dotykiem. Pocałowałam go i ciągnąc za sobą kołdrę, poszłam do łazienki. Ubrałam się w mój ulubiony strój ( A raczej komplet ), włosy rozczesałam i związałam w wysoki kucyk. Zrobiłam lekki makijaż ( Zayn nie lubi mnie w mocnym, bo uważa, że naturalnie jestem piękniejsza ) i wróciłam do Mulanta. Siedział na łóżku, ubrany i uśmiechnięty, jak zawsze.
- Idę do Nialla. - Rzuciłam w jego stronę.
- Dobrze kotku. - Powiedział, przybliżył się do mnie i pocałował. Chwyciłam tylko komórkę i poszłam do sali, oddalonej od nas o cztery pokoje. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam.
- Niall, mogę wejść? - Zapytałam nieśmiało.
- Jasne, wejdź. - Usłyszałam głos. Weszłam do pokoju. Niall siedział na łóżku, przeglądając listy od fanów.
- Oni nas tak kochają... Jak ty, Zayna. - Rzekł. - Patrz. - Podał mi jeden z listów.
Uroniłam łzę. Był tam list od fana...z Polski. Z mojej dawnej, kochanej Polski.
- Czego płaczesz? - Spytał.
- Kiedyś tam mieszkałam. Polska była...i jest cudownym krajem. Ludzie są jeszcze bardziej wspaniali.
- Chciałbym tam pojechać. Jednak to nie ja określam, czy tam pojadę, czy nie. Sama wiesz jak to jest.
- Taaak... - Powiedziałam ściszając piętrami głos.
- Może wybralibyśmy się wszyscy, na wycieczkę po RIO...Dzisiaj w samo południe. Co ty na to?
- Dobry pomysł. Powiem Zaynowi.
- A ja całej reszcie...
- Dobrze. Kocham cię. Narazie. - Powiedziałam i wyszłam.
Pobiegłam do naszego pokoju.
- Zayn... Zayn? - Ten widok zszokował mnie kompletnie. - Zayn! Co ty robisz?
- Tańczę...
- Tak, widzę że tańczysz. - Zaśmiałam się. Nagle tanecznym krokiem, złapał mnie w talii i porwał w tańcu. Tańczyliśmy jak przedszkolaki - Szybko, dziwnie i zabawnie.
- I obrót! - Krzyknął. Złapał mnie za rękę i zakręcił w koło. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Chciał mnie już pocałować, gdy zaczęłam się kręcić, ujmując go przy tym moimi włosami.
- Zayn! Niall, kazał mi, abym ci przekazała, że w południe idziemy na wycieczkę po RIO!!! - Krzyknęłam, stając na moment.
- Dobrze. Nie krzycz słońce. - Powiedział Zayn, śmiejąc się.
- Z czego się śmiejesz?
- Lubię jak się denerwujesz. Haha! - Jeszcze chwila i udusiłby się, gdybym nie uciszyła go pocałunkiem.
- Idę z tąd. - Powiedziałam i poszłam na spacer, po plaży. Tłum fanek zaatakował mnie przy wejściu, jednak uciekłam i w końcu miałam spokój. Gdy szłam brzegiem oceanu, w oddali zauważyłam znajomą mi twarz. Podbiegłam bliżej. To był Harry. Siedział na brzegu. Sam, bez Leondyny. Postanowiłam usiąść obok niego, chociaż nie była to łatwa decyzja.
- Czego chcesz? - Burknął. Nic nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Amy...
- Tak?
- Lubisz mnie?
- Lubię. - Co miałam powiedzieć? 'Irytujesz mnie'?
- Kochasz Zayna? - Spytał, nadal patrząc się w niewidzialny punkt.
- Co?! - To nie jego sprawa!
- Czy go kochasz? - Powtórzył.
- Kocham! Kocham...bardzo! Co to w ogóle za pytanie?!
- Co się z tobą stało?!
- Ze mną? Ty raczej powinieneś o to zapytać siebie! - Krzyknęłam, po czym wstałam i zaczęłam iść z powrotem do hotelu. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
- No poczekaj, Amy! - Zaczął biec w moją stronę.
- Co?! - Odwróciłam się w jego stronę. - Miałeś tyle szans i wszystkie zmarnowałeś. Patrz co robisz! Oddaliłeś się od Zayna i mnie... Wszystko ze..
- Kocham cię. - Szepną, patrząc mi prosto w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. To było takie... dziwne. Patrzyłam się jego zielone tęczówki, nie dowierzając w te dwa słowa, wypowiedziane akurat do mnie.
- A Leondyna? - Spytałam.
- Tak naprawdę ona ma na imię Melanie. To jest moja kuzynka...Zrozum! Kocham cię, Amy!
- Jak to... Czyli ty mnie, nas okłamałeś? Jak mogłeś! Ty... - W tym momencie uciszył mnie pocałunkiem. Moje serce zaczęło mocniej bić, ale to nie była miłość.
- Harry! Jak mogłeś!? -Krzyknęłam i zaczęłam biec przed siebie. On nadal stał w miejscu, ze spuszczoną głową. Biegnąc nie zauważyłam kamienia, przed sobą. Potknęłam się o niego i rozbiłam głowę, uderzając o coś twardego. Widziałam wtedy tylko rozmazane słońce i krew, na piasku.
Dwa tygodnie później... 20:00
- Amy?... Amy! Wezwijcie pielęgniarkę! Wybudziła się! Amy! - Słyszałam czyiś głos. Otworzyłam oczy i ujrzałam Zayna. Nie rozumiem dlaczego się tak cieszy, na mój widok.
- Co się stało, Zayn? - Szepnęłam.
- Amy! - Do sali wbiegło trzech chłopaków. - Martwiliśmy się o ciebie!
- Gdzie ja jestem?
- W szpitalu... Rozbiłaś sobie głowę i... leżałaś tu dwa tygodnie! Tęskniłem! - Powiedział Zayn i pocałował mnie czule. Nagle zauważyłam Harry'ego z pielęgniarką. Tłumaczył coś jej, bardzo dokładnie... Potem podszedł bliżej i patrzył mi w oczy. Nic nie powiedział. Widać było,że nie chciał mnie zranić..Że przeprasza. Ale co mogłam poradzić? On mnie kocha, a ja kocham Zayna. To takie skomplikowane!
Dzień później... 16:30
Lekarze wypisali mnie ze szpitala, pod warunkiem, że wszyscy dobrze się mną zaopiekują. Nie mogę dźwigać, denerwować się, muszę dużo odpoczywać i pić mnóstwo wody. Trochę mnie boli głowa... Przeżyję. Zayn oczywiście od wczoraj opiekuje się mną, jak niemowlęciem. Nie mogę chodzić (chyba, że do łazienki ), denerwować się i tak dalej...
- Ale jak to się stało? - Popatrzył mi głęboko w oczy, jakby chciał zajrzeć do mojego mózgu.
- Nie wiem. Szłam brzegiem morza i się potknęłam. - Nie mogłam mu powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi.
- Biedactwo... - Powiedział Zayn i pogłaskał mnie po głowie... a raczej bandażu. Zaczął mnie namiętnie całować, dopóki nie zaczęli dobijać się do naszych drzwi.
- Halo! Możemy wejść? - Krzyknął Louis.
- Jasne! - Powiedział Zayn. Wszyscy weszli do środka, oprócz Harry'ego.
- Jak się czujesz? - Spytał się Liam.
- Całkiem dobrze. Dzięki, że pytasz.. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka. Wstałam z kolan Zayna i poszłam do kuchni, po sok pomarańczowy. Poprosiłam Nialla, aby pomógł mi zanieść szklanki do pokoju, bo sama nie dawałam sobie rady. Nagle zasłabłam.
___________
Mi ten rozdział osobiście się podoba:) Dziękuje za wszystkie komentarze...Może jest ich mało, ale są strasznie miłe:D Dziękuję!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Mnie też ten rozdział osobiście się podoba :) Naweet bardzo. I wiedziałam. Wiedziałam, że Harry się w niej zakochał <3 Jestem ciekawa którego wybierze ^^ Czekam na NN ♥
OdpowiedzUsuń