Witam wszystkich, po tak dłuuuugiej przerwie:) Wiem, wiem. Obiecywałam, że niedługo dodam następny rozdział i tak dalej, ale nie mogłam, za co wam BARDZO przepraszam. Muszę się uczyć do testów, net mi się tnie, i wszystko mnie ostatnio irytuje. Obowiązki mnie przytaczają i jestem straaaaaasznie zmęczona. Jednak napiszę ten rozdział. A i jesteśmy na 2 miejscu!: Little Mix Mixer Magnets <333
Miesiąc później - W Londynie
Drodzy rodzice!
Wierzę, że jesteście obok mnie i wszystko obserwujecie. Chciałabym, abyście zobaczyli, to co teraz piszę.
Od waszej śmierci minęło bardzo dużo czasu, jednak ja to odczuwam tak, jakby to było zaledwie wczoraj. Jest to dla mnie bardzo trudny temat, bo życie bez was, nie jest już takie jak kiedyś. Staram się o tym nie myśleć, ponieważ łzy same nalewają mi się do oczu.
Czuję, że tu jesteście, bo oprócz tego tragicznego zdarzenia, spotyka mnie wiele szczęścia.
Mam chłopaka, Zayna, spotkałam mojego prawdziwego brata i mam nowych przyjaciół. Największym szczęściem jednak jest to, że we mnie rozwija się małe stworzonko! Miesiąc temu ta wiadomość wywołała na mnie duże wrażenie, jednak teraz wiem, że tak miało być i razem z Zaynem, zamierzamy to dziecko wychować w miłości tak, jak wy wychowywaliście mnie. Nie znam płci dziecka, jednak już wiem jak je nazwę. Imię odziedziczy po was. Megan lub David...
Nagle zastanawiam się, dlaczego zginęliście. Czy można było temu zapobiec?
Wasza córka, Amy.
Jedna, pojedyncza łza, spłynęła po moim policzku. Wiem, że są ze mną i mnie wspierają, i to podnosi mnie na duchu. Nadal mnie kochają, ja też ich kocham, mój brat ich kocha, a oni kochają go. Chwyciłam kartkę do ręki i schowałam ją pod doniczkę, pełną chryzantem. Przejechałam dłonią po granitowej płycie, okazując tym samym, że ich kocham. Wstałam na równe nogi i poszłam w stronę domu. Idąc, zobaczyłam 12- letniego chłopca, który przepięknie grał na gitarze, chociaż nie miała jednej struny. Był ubrany w stare, wyblakłe ubrania, miał buty, które było modne za czasów mojego dziadka. Jego twarz chodź blada i sina, przebijała wszystkie inne swoim tajemniczym spojrzeniem. W okół niego kręcił się tłum chłopaków z osiedla, którzy śmieli się mu prosto w twarz. Lecz on grał dalej. Było mi go żal, a zarazem podziwiałam jego odwagę i to, że nie przejmował się opinią innych. Postanowiłam podejść bliżej. Zaczęłam przeszukiwać torebkę, aby wyjąć portfel. Wrzuciłam do futerału kilka monet, lecz nie zamierzałam stamtąd iść.
- Hej, młody! Fajne buty! Nie chcę nic mówić, ale mój dziadek takie ma... Haha, no tak. Nawet on już takich nie nosi! - Krzyknął jeden.
- Ej, zostawcie go! Nic wam nie zrobił! - Popchnęłam go z całej siły.
- Mała, spokojnie. To tylko śmieć, nie powinien z nami być! - Powiedział jeden, ze zdradliwym uśmieszkiem.
- Śmieciem?! Popatrz na siebie gówniarzu! Tacy jak ty tylko chleją i siedzą w pierdlu! - Krzyknęłam. Nie pozostawał mi dłużny i uderzył mnie w twarz. Krew lała mi się z nosa, wtedy nie wiedziałam co się dzieje. Tylko krew na moich palcach.
- Zostaw ją! - Krzyknął młodzieniec i rzucił się w stronę gangu chłopaków. Zauważyłam tylko jak jeden chciał go zbić, lecz sobie odpuścił i wszyscy poszli, zapewne pić pod blok. 12- latek podbiegł do mnie i speszony rzekł;
- Nic pani nie jest?
- Nie, w porządku. Dziękuje...
- Nie, to ja dziękuje. - Powiedział i uśmiechnął się delikatnie. Rozerwał kawałek swojego rękawa i dał mi go, abym zatkała krwotok. Postanowiła się mu jakoś odwdzięczyć;
- Jak chcesz, to w nagrodę mogę cię zabrać do mnie, na ciastko, lub na lody.
- Nie... Zaraz przyjdzie po mnie moja siostra. Nie chcę aby się niepokoiła. - Rzekł chłopak i chwycił swoją gitarę. - A na imię mi Rayan. - Dodał i podał mi rękę. - Ty jesteś zapewne Amy.
- Tak, skąd wiesz?
- One Dire...
- Ach, no tak! -Powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- Wiesz jutro są moje urodziny. Pomyślałam sobie, że jak chcesz, to razem z siostrą możecie przyjść.
- Nie mogę do nikogo chodzić. Tata mi nie pozwala. - Odpowiedział i spuścił głowę w dół. - To długa historia. No i... nie miałbym za co kupić prezentu.
- Rozumiem. W takim razie czekajcie na mnie razem tu wieczorem, a przyniosę wam duży kawałek tortu! - Powiedziałam i położyłam mu rękę na ramieniu. - Podziwiam cię, za odwagę.
- Dziękuje. Dowidzenia.
- Narazie! - Rzekłam i poszłam do domu. Chłopiec jak stał, tak stał czekając na siostrę.
Zdjęłam kurtkę i zawiesiłam ją na wieszaku.
- Już jestem! - Oznajmiłam domownikom i poszłam w stronę kuchni. Chwyciłam dzbanek z sokiem pomarańczowym i nalałam sobie go trochę do kubka. Wzięłam jeden, długi łyk. Nagle dostałam czkawki. *O nie!* Pomyślałam. Nienawidziłam tego uczucia!
Nigdzie nie widziałam chłopaków, więc pomyślałam sobie, że są w domowym studio. Nie myliłam się. Zajrzałam przez okienko w drzwiach. Stali przy mikrofonach, komponując swój kolejny kawałek, do nowego albumu. Wsłuchałam się w ich nieziemskie głosy, aż nagle niechcący oparłam się o klamkę i z hukiem wpadłam do studia. Mocno uderzyłam o podłogę. Muzyka ucichła. Przestraszony Zayn podbiegł do mnie, pomagając mi wstać.
- Amy, ale jak..
- Nie ważne. - Powiedziałam, po czym otrzepałam się z kurzu.
- Hahahaha! - Chłopaki, jak to mają w zwyczaju, zaczęli się ze mnie śmiać. Oczywiście oryginalny Niall zaczął tarzać się po ziemi.
- Ha Ha. Śmieszne. - Powiedziałam, mając jeszcze zasłoniętą twarz burzą loków.
- No już, słońce. Nie gniewaj się. - Powiedział Zayn, składając mi na ustach ciepły, witający pocałunek.
- Zaraz wrócę. - Oznajmił chłopakom Zayn i pociągnął mnie za rękę. Zaprowadził mnie do łazienki, bo zobaczył mój rozbity nos.
- Aleś upadła. - Zaśmiał się, przecierając rany spirytusem.
- Nie, to nie teraz.
- Ale..
- Później ci opowiem, teraz mnie pocałuj. - Powiedziałam pstrykając go w nos.
- Mrrr - Wydał z siebie cichy warkot, po czym razem zatopiliśmy się w gorącym pocałunku. Oplotłam obie jego dłonie wokół brzucha.
- Kocham cię. - Szepnął mi do ucha.
- Ja ciebie też. - Odpowiedziałam.
____________________________________
Ta gitara z jedną struną, to na serio. Ściągnęłam ją z mojego życia, ponieważ moja gitara nie ma jednej struny:) W tym rozdziale jest mało chłopaków, ale to nic. PS; Następny rozdział to je urodziny jak coś:) W sumie można było się domyślić...OJ DOBRA:D
Dziękuję, że niektórzy pamiętają, że ten blog wgl jest:D

Super rozdział:).Dawaj następny:D
OdpowiedzUsuńChociaż ty czytasz. Dzięki:-)
Usuń